Lipodynia to dość nowa dolegliwość, przynajmniej jeśli chodzi o jej rozpoznawanie i terapię, a istnieje dużo dłużej. Stąd pojawia się w jej kontekście dużo pytań:
- Jak rozpoznać lipodynię?
- Co powoduje powstawanie lipodynii?
- Czy są skuteczne metody terapii?
- Czy można się od niej uwolnić?
Lipodynie zwane także ośmiornicami w ciele objawiają się bolesnością w tkance podskórnej, tworzy się wzmocnienie, zgrubienie, spięcie, „zmrożenie” struktur, które współtworzą tkanki: limfatyczna, tłuszczowa i nerwowa. Lipodynie są bolesne, wrażliwe na dotyk, skóra w miejscach występowania lipodynii jest zimna nawet w środku lata, a praca manualna z tak „wzmocnioną” tkanką jest bardzo bolesna i długotrwała. W organizmie wyróżniono osiem autonomicznych lipodynii, są dobrze wyczuwalne palpacyjnie, można wyczuć głowę i odnogi każdej z nich.
Lipodynia to nie Lipodemia, choć obie są związane z tkanką podskórną, to mają różne przyczyny i objawy. Lipodynia to unerwiona łącznotkankowa struktura w ciele, która występują w warstwie tkanki podskórnej i rozchodzi się po całym ciele określonymi drogami i towarzyszy jej ból często też związany z napięciem powięziowym. Natomiast lipodemia (obrzęk lipidowy) jest chorobą przewlekłą związaną z nadmiernym odkładaniem tłuszczu, szczególnie w dolnych kończynach, dużo rzadziej w ramionach.
Lipodynia to też nie Fibromialgia, choć mogą być mylone ze względu na podobieństwo objawów, przewlekły ból i tkliwość w tkankach miękkich.
Według aktualnej wiedzy, na powstawanie lipodynii, mogą mieć wpływ różne czynniki, między innymi:
- Uraz lub przeciążenie mechaniczne
- Stres, emocje, traumy
- Zaburzenia hormonalne
- Epigenetyka
W ujęciu totalnej biologii powstawanie lipodynii jest elementem tak zwanej „fazy naprawczej”. Ból zawsze towarzyszy fazie naprawczej. W tej fazie właśnie może pojawiać się tkanka tłuszczowa. Jeśli nie mamy świadomości, że był jakiś konflikt i rozpoczęło się jego rozwiązywanie, rozpoczyna się faza naprawcza, z której nie potrafimy wyjść i nie możemy wrócić do równowagi. Niby jesteśmy w rozwiązaniu, ale nie do końca. W takiej właśnie sytuacji lipodynie mogą powstawać i utrwalać się latami. Jak to działa?
Nasz organizm ma zdolność znosić stres fizyczny i emocjonalny, ale kiedy poziom stresu zostanie przekroczony wchodzimy w tak zwaną fazę aktywną konfliktu, czasem to może trwać ułamki sekund, a czasem lata. Następnie możemy przejść do fazy naprawczej konfliktu nie zauważając tego. Uświadomienie pomaga zdrowieć.
Dlatego tak ważne jest, by sobie uświadomić jak doszło do konfliktu, czego dotyczył, co się wydarzyło, co było aż tak trudne, że organizm musiał uruchomić „wzmacnianie” struktury tkanek. Tutaj pojawia się jedna z możliwych przyczyn powstawania lipodynii „uraz lub przeciążenie mechaniczne„, gdy okazuje się, że wcześniej jakieś miejsce było za słabe, dlatego rozpoczął się proces wzmacniania, ochrony. Ciało pamięta, ta pamięć dotyczy wszelkich bodźców fizycznych, ale także emocjonalnych, jeśli jest miejsce, które takie bodźce osłabiły to w procesie naprawy organizm będzie wzmacniać wszystkie takie miejsca w których doznało uszczerbku, ataku, przemocy, bicia, wypadku, uderzenia, interwencji chirurgicznej, gdzie nastąpiło przerwanie ciągłości tkanek. Skoro coś się wydarzyło to trzeba to ochronić na przyszłość. Jedną z funkcji tkanki tłuszczowej w ciele jest funkcja ochronna. Dlatego w wyniku takiego procesu naprawczego może następować stłuszczenie narządów, ciało niejako mówi „będę cię bronić, chronić”.
Jak już wspomniałam nie tylko bodziec fizyczny może wywołać konflikt i potem fazę naprawczą, może je wywołać również bodziec z poziomu psychiki, emocji. Przypuszczam, że nawet jest to częstsza przyczyna i będzie działać tak samo, jak uraz fizyczny. Tutaj pojawia się druga z możliwych przyczyn „stres, emocje, traumy„. Kiedy mamy do czynienia z obciążeniami emocjonalnymi lipodynia może pojawiać się w fazie naprawczej po konflikcie który był odpowiedzią na przemoc, ograniczanie wolności, na zimno w relacji. Może pojawiać się u osób, które słyszały słowa: „nie pójdziesz”, „nie możesz”, „nie wolno Ci”, u osób, które były karane za chęć życia po swojemu. Mogło się wydarzyć coś, co było trudne i wielkie, coś, co przekraczało zdolności i zasoby, dlatego utworzyła się strategia przetrwania w postaci lipodyni.
Konflikt poczucia bycia skrępowanym, uwięzionym, ograniczanym, splątanym, związanym, utknięcia, zamrożenia, ograniczenia wolności. Odpowiedź na przemoc.
Magda Wdowiak – Konsultantka Biologii Totalnej
Terapeuci porównują lipodynię do „kombinezonu”, „zbroi”, którą organizm „zakłada”, żeby chronić ciało. Stworzenie takiego kombinezonu wiąże się z ogromnym nakładem energetycznym ciała, nie jest możliwe, żeby coś tak pracochłonnego powstawało bez czynnika sprawczego, dlatego należy dotąd stawiać pytania aż dojdziemy do przyczyny. O co pytać?
Oto kilka z pytań, które można sobie zadać:
- W którym momencie życia i w którym miejscu w ciele doświadczyłem, doświadczyłam przemocy fizycznej lub przemocy emocjonalnej?
- Czy w moim życiu było bicie, wiązanie, karanie fizyczne?
Możliwe, że to miejsce, które dzisiaj jest bolesne to może być miejsce, które pamięta uderzenie.
- Jakie wspomnienia ma moje ciało?
- Czy żyje na emigracji? Jestem odizolowany, odizolowana od rodziny, rodzinnego domu?
- Czy czuje się bezpiecznie?
To mogła być jedna historia, ograniczająca poczucie bezpieczeństwa na poziomie fizycznym, lub emocjonalnym. Często wkładamy bardzo dużo wysiłku w zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa kupując rzeczy materialne, otaczając się konkretnymi ludźmi, jednak czy bez tego wszystkiego z zewnątrz tak naprawdę czujesz się bezpiecznie?
- Czy żyje w związku narcystycznym lub miałem, miałam narcystycznego rodzica?
- Czy czuje się ofiarą? Czy jestem w roli ofiary?
Bez wzięcia odpowiedzialności nie da się wyjść z roli ofiary.
- Czy biorę problemy i życie na przeczekanie, sam, sama się ograniczam?
Odzyskanie równowagi jest możliwe. Gdy uczymy się świadomie przeżywać emocje, budować zdrową relację z samym sobą i innymi przez świadomość i uwalnianie emocji.
Kolejna przyczyna powstawania lipodyni to zaburzenia hormonalne. W powstawanie lipodyni zaangażowana jest tkanka tłuszczowa. Ilość i kondycja tkanki tłuszczowej jest odpowiedzialna za wiele procesów, m.in. reguluje gospodarkę hormonalną, jest magazynem energii, ma wpływ na termoregulację, stanowi ochronę narządów, ma wpływ na metabolizm. Hormonalne zaburzenia, których przyczyny najczęściej należy szukać w jelicie będą miały wpływ na kondycję i ilość tkanki tłuszczowej. Hormony mają wpływ stany zapalne, zatrzymywanie wody itp. Tkanka tłuszczowa i hormony w organizmie się nawzajem uzupełniają, niewłaściwym byłoby patrzeć na nie osobno.
Ostatni punkt to epigenetyka. Dziedziczymy wzorce epigenetyczne od 14 osób – z trzech pokoleń. Jednoczenie istnieje wiele codziennych czynników, które mogą działać obciążająco na organizm, a nawet prowadzić do zmian epigenetycznych. Jeśli prababcia spotkała się z przemocą, mógł powstać i zostać przekazany kolejnym pokoleniom schemat ekspresji DNA skutkujący skłonnością do lipodyni. Ekspresja DNA może być modyfikowana przez najróżniejsze czynniki zewnętrzne i wewnętrzne, jednoczenie pocieszające jest to, że negatywne wzorce mogą zostać zastąpione pozytywnymi. Potrzebna jest detoksykacja środowiska epigenetycznego.
Na koniec pewnie się zastanawiasz czy są skuteczne metody terapii i czy można się uwolnić od lipodyni? Tak.
Uwolnienie się od lipodynii to proces, który wymaga holistycznego podejścia – obejmującego ciało, emocje i świadomość. Oto pięć kroków, które warto podjąć:
Zrozumienie przyczyny
- Ciało reaguje na różne czynniki, ich zrozumienie i zaakceptowanie rozpoczyna proces zdrowienia. Często mówię klientom, że układ nerwowy się o czymś dowiedział i już rozpoczął pracę.
Terapia manualna
- Praca z terapeutą manualnym, refleksologiem może pomóc rozluźnić napięte struktury i przywrócić elastyczność tkankom.
- Regularna praca z ciałem może zmniejszyć ból i wspomóc uwalnianie lipodyni. Może to oznaczać że przez kilka miesięcy trzeba będzie codziennie mimo bólu masować całe ciało, ale warto, zapewniam o tym z własnego doświadczenia.
Odżywianie, sen, ruch, odpoczynek, picie wody
- Chińskie przysłowie „To, czego nie wydasz na kucharza, wydasz na lekarza.” jest podsumowaniem, jak powinniśmy podchodzić do odżywiania.
- Warto unikać substancji obciążających organizm.
- Większość ludzi dorosłych potrzebuje od siedmiu do ośmiu godzin snu dziennie.
- Ruch i wysiłek fizyczny to lepsze zdrowie w przyszłości i zadowolenie z życia już teraz. Szczególnie warto wspomnieć o roli mięśni w wielu procesach, wydzielaniu endorfin i lepszym wyglądzie.
- Odpowiedni odpoczynek zmniejsza stres, dodaje energii, usprawnia zdolność myślenia, wzmacnia odporność i poprawia samopoczucie.
- Pić co najmniej 0,035 litra wody na każdy kilogram masy ciała.
Praca z emocjami
- Vega test daje możliwość sprawdzenia jakie emocje są „zapisane” w tkankach, co stanowi doskonały wstęp do pracy z emocjami.
- Terapia informacyjna Joalis i Marion dociera do głębokich warstw emocjonalnych, wspierając ich świadome rozpoznanie i łagodne uwalnianie, pomagając w stopniowym odzyskaniu wewnętrznej równowagi.
- Techniki uwalniania emocji, jak terapia somatyczna czy EFT, również mogą wspierać proces zdrowienia.
Detoksykacja
- Kierowana i kontrolowana detoksykacja stanowi stymulację układu nerwowego i immunologicznego do naturalnej reakcji. Z pomocą preparatów informacyjnych Joalis i Marion nakierowujemy układ odpornościowy na przyczyny dolegliwości pomagając je uwolnić i przywrócić zdrowie.
- Warto zadbać o detoksykację środowiska epigenetycznego.
Ciało pamięta, ale może też zapomnieć – jeśli mu na to pozwolisz.
Jeśli czujesz, że Twoje ciało woła o pomoc – posłuchaj go. Pierwszy krok to świadomość.
Na Uniwersytecie Harvardzkim przeprowadzono eksperyment, który również potwierdza, jak ważne jest picie wody. Grupce sportowców zlecono w ogóle nie pić wody i maszerować w szybkim tempie (5 kilometrów na godzinę). Szli bez przerwy przez około trzy i pół godziny. Temperatura ich ciała raptownie wzrosła do mniej więcej 39°C. Zaraz potem padli z wyczerpania.
Druga grupa otrzymała takie samo zadanie, przy czym jej członkom pozwolono pić wodę do woli, gdy tylko odczują pragnienie. Wytrzymali jakieś sześć godzin, a następnie zaobserwowano u nich taką samą reakcję, jak u poprzedników.
Następnie poddano próbie trzecią grupę. Osoby wchodzące w jej skład znajdowały się pod ścisłą kontrolą i stwierdzono, że co 15 minut traciły mniej więcej jedną szklankę wody. Dzięki regularnemu uzupełnianiu jej, u nikogo z tej grupy nie nastąpił nagły wzrost temperatury ciała, i nikt też nie padł z wyczerpania. W gruncie rzeczy wszyscy twierdzili, że mogliby jeszcze maszerować przez czas nieokreślony. Dlatego też wydaje się, że naturalne pragnienie nie musi być dokładnym wskaźnikiem zapotrzebowania naszego organizmu na wodę. Możemy potrzebować jej więcej niż wystarczyłoby na ugaszenie pragnienia.
Artykuł: Lepsze zdrowie dzięki szklance wody!

