Co robi naturopata? Mniej sensacji, więcej fizyki — o mojej pracy bez tajemnic

Cześć, mam na imię Gabriela. Ten materiał będzie o tym, czym zajmuję się zawodowo. Artykuł zaczyna się inaczej, bo miał to być scenariusz do pierwszego materiału wideo ze mną w roli głównej, ale jeszcze się trochę poukrywam po drugiej stronie ekranu. Postanowiłam jednak, że się z Wami podzielę tym, co napisałam. Zainspirowała mnie do tego moja przyjaciółka i jestem jej wdzięczna za taką podpowiedź.

Moi znajomi czasem pytają mnie „czym Ty się właściwie zajmujesz?”, często opowiadam, na czym polega moja praca, co jest moim celem, jakie efekty mają klienci. A dzisiaj chcę się z Wami podzielić ciekawymi wnioskami, jakie wyciągają różne osoby z tych moich opowieści.

A więc… gdybym miała opowiedzieć czym się zajmuje zawodowo opierając się na wnioskach z moich rozmów, to powiedziałabym, że rażę ludzi prądem, za ich zgodą udzieloną na piśmie, a jeśli jest potrzeba to proszę ich również żeby popukali się w czoło.

Ktoś mógłby pomyśleć, że to jakieś „czary” i rzeczywiście niektórzy żartują, że jestem „wiedźmą”, znaczenie tego słowa wywodzi się od czasownika wiedzieć i dosłownie oznacza kobietę obdarzoną wiedzą, więc trochę pasuje, definicje podają dalej coś o zaklęciach, deszczu i urokach to od razu sprostuję, że tym się nie zajmuję. Szczerze mówiąc to bliżej mi do elektryka niż wiedźmy, w dzisiejszym powszechnym rozumieniu tego słowa. Dlatego do elektryka? Zajmuje się mierzeniem oporu prądu elektrycznego w człowieku i zmiany natężenia tego prądu pod wpływem różnych częstotliwości. Wykorzystuje specjalne urządzenie pomiarowe Salvia, które umożliwia zmierzenie natężenia prądu (czyli szybkość przepływu ładunków elektrycznych, które przepływają przez organizm). Niby mierżę natężenie, ale bardziej chodzi o opór podczas przepływu prądu, który pojawia się w wegetatywnym układzie nerwowym. Opór według definicji informuje o tym, jak dany materiał przeciwstawia się przepływowi prądu, wysoki opór zmniejsza natężenie prądu (Prawo Ohma) i to właśnie sprawdzam w człowieku. W bardzo, bardzo dużym uproszczeniu toksyna obecna w organizmie daje opór, który można zmierzyć w układzie nerwowym, zmniejsza się wtedy przepływ prądu. Kiedy sprawdzam, czy konkretna toksyna jest obecna w organizmie mierze jak na jej częstotliwość reaguje wegetatywny układ nerwowy. W analogiczny sposób mogę sprawdzić również oddziaływanie toksyn na organizm. Bardzo dużo w tym fizyki i biologii.

Mierząc jak w organizmie płynie prąd szukam przyczyny. A przyczyną wszystkich dolegliwości są trucizny, które mają wpływ na przepływ prądu. Dla naszego organizmu toksyną może być wszystko, co szkodzi np. stres, chemia, nawozy, spaliny, pasożyty, bakterie, pyłki roślin, gluten, mleko, urazy fizyczne. Przez detoksykację, czyli usunięcie tych toksycznych czynników, do organizmu powraca zdolność samoregulacji, spada poziom lęku i chaosu, powraca harmonia, maleje entropia.

Z zawodu jestem dyplomowanym naturopatą. „Rysuję” mapę obciążeń. Zajmuje się kierowaną detoksykacją. Metoda ta nie koliduje z żadną inną metodą, można ją stosować korzystając jednocześnie z innych rozwiązań. Wiedzę na temat tej metody zdobywam od kilkunastu lat. Pracownię Naturoterapii w Zamościu otworzyłam w 2020 roku.

Wcześniej wspominałam jeszcze o proszeniu klientów by pukali się w czoło. Jakkolwiek to brzmi, działa świetnie. Dlaczego proszę klientów, żeby pukali się w czoło? Na początku brwi nad nosem jest pierwszy punkt w ramach standardowej procedury opukiwania EFT, technik emocjonalnej wolności. EFT też skupia się na układzie nerwowym człowieka, ale w nieco inny sposób i pozwala osiągnąć wolność emocjonalną, która w dzisiejszym świecie, jest, mam wrażenie na wagę złota.

Sięgając do definicji, EFT jest interwencją psychofizjologiczną łączącą techniki poznawczo-behawioralne, ekspozycję i akupresurę. Techniki emocjonalnej wolności polegają na jednoczesnej pracy z umysłem, czyli myślami i wyobrażeniami, które mamy w umyśle, emocjami, które przeżywamy w swoim życiu i ciałem przez stymulację somatyczną, czyli opukiwanie punktów na ciele. EFT jest wspaniałym wsparciem w każdym temacie, w którym do osiągnięcia m.im. spokoju, szczęścia i zadowolenia z życia potrzebne jest uwolnienie trudnych wspomnień, emocji, stresu, odczuć z ciała, czy ograniczających przekonań.

Jak już wspomniałam wcześniej, emocje mogą być dla naszego organizmu toksyną. Kiedy tak się zdarzy, powodują problemy z przepływem prądu w ciele. A w ten sposób właśnie przekazując impulsy elektryczne o określonej częstotliwości, nasz układ nerwowy wysyła dyspozycje do tkanek, organów, struktur w ciele co ma się tam wydarzyć. Jeśli przekazywanie informacji jest utrudnione lub zakłócone, treść informacji jest w międzyczasie zmieniona, to następuje rozregulowanie. Precyzyjnie działający system operacyjny organizmu zaczyna się zawieszać i pojawiają się błędy, nazywamy to „dolegliwościami” i „objawami”, które w ogromnej większości nie są pożądane. Dlatego taki system potrzebuje aktualizacji, czasem resetu. Detoksykacja świetnie sobie z tym radzi, a EFT przyspiesza ten proces wielokrotnie uwalniając blokady emocjonalne. Bo organizm wolny od zastojów emocjonalnych regeneruję się i detoksykuje znacznie szybciej.

EFT podobnie jak detoksykacja może być stosowane jednocześnie z innymi metodami. EFT nie ma w zasadzie przeciwwskazań, może być stosowane przez osoby w różnym wieku, kobiety w ciąży, osoby cierpiące na różne dolegliwości.